Najlepsze i najsłabsze miejsce 2015-go roku

gdzie_z_dziecmi

Polecam Wam tylko miejsca magiczne, w których rzeczywiście byłam, widziałam na własne oczy, spędziłam trochę czasu. Nie oceniam ich tylko na podstawie zdjęć dostępnych na stronie lub podesłanych przez właścicieli, bo dla mnie największe znaczenie ma klimat jaki tam panuje. A tego nie da się poczuć przez maila. Na całe szczęście!

W ciągu ostatnich miesięcy spędzonych na poszukiwaniu ciekawych miejscówek, odwiedziłam  kilka takich, których zdecydowałam nie opisywać na blogu. Dlaczego? Bo nie mają tego czegoś. Tej magii, której szukam. Jednak robiąc podsumowanie minionego roku, nie sposób wskazać miejsca najlepszego bez wybrania takiego, do którego nie pojechałabym już nigdy więcej!

To jest to! Stara Szkoła

Zacznę od miejsca, do którego zebrałabym się natychmiast, bijąc swój rekord w pakowaniu walizki na czas. Kierunek: Ostróda, potem – Wysoka Wieś, czyli… Stara Szkoła. Myślę sobie, że teraz kiedy spadło dużo śniegu, przebieżki na nartach biegowych (najlepiej w towarzystwie gospodarzy rzecz jasna) sprawiłyby mi ogromną frajdę. A po kilku godzinach wysiłku, na pewno czekałaby na mnie długa i przepyszna kolacja, złożona z czterech dań. Może nawet miły i pełny opowieści wieczór w ciepłej kuchni…? Wpadłabym jeszcze do sąsiedniego hotelu Erisowej na masaż i basen. Tak, w Wysokiej Wsi nie sposób się nudzić w jakąkolwiek porę roku. Zastanawiasz się gdzie pojechać na ferie z dziećmi? To również jest doskonały kierunek.

Niekoniecznie – Dom Młynarza

Gdzie nie chciałabym wylądować? W Domu Młynarza w Żukczynie (pomorskie). Być może niektórych to zdziwi, bo jest to miejsce polecane przez kilka blogów podróżniczych, nie raz widziałam je w zestawieniach typu “najciekawsze miejsca w Polsce”. I co? I nic. Nuda. Kompletny brak klimatu. Owszem, budynek jest ładnie odnowiony, zadbany, ma dookoła kawałek rekreacyjnego terenu i dobrą restaurację. Gdybym porównywała go w kategorii “hotele” może byłby całkiem wysoko ze względu na kameralny styl i rozsądne ceny. Zwłaszcza w okresie letnim, kiedy nad Bałtykiem trudno o przyzwoitą miejscówkę, szczególnie w opcji “last minute”.

Jednak porównuję Dom Młynarza w kategorii “magiczne miejsca w Polsce” i tu ni jak nie widzę go w tym zestawieniu. Bliskość autostrady A1 nie pozwala zebrać myśli, chyba, że do tej pory mieszkaliście na Marszałkowskiej i szum samochodów jest dla Was niczym muzyka dla uszu. Trzydzieści kilometrów dzielące Żukczyn od morza może być zbawieniem dla portfela, ale zdecydowanie pozostawia uczucie niedosytu. Niby jesteś nad morzem, a klimatu morskiego brak. Może gdyby w okolicy byłoby cokolwiek ciekawego do robienia, nie miałabym ciągłych myśli, żeby wsiąść w samochód i jak najszybciej stamtąd uciec!

W planach – gdzie z dziećmi?

Plany na odwiedzanie kolejnych miejsc mam ambitne. Tylko możliwości obecnie ciut mniejsze 😉 Za to od wiosny będę opisywać magiczne miejsca, do których wygodnie jest pojechać z małymi dziećmi. Będzie jak znalazł dla wielu z Was!

Zostaw wiadomość